Tradycyjne kotły na węgiel i drewno osiągają sprawność od 40 do 60% - oznacza to, że podczas palenia nie jest w pełni wykorzystywana energia surowców, które spalając się w piecu ogrzewają nasze domy. Do pieca trzeba dokładać często i dużo - a minimalny koszt ogrzewania domu w sezonie zimowym to 400 zł. Czy jest sposób, aby płacić mniej albo wcale i mieć ciepło całą zimę?
W roku 1988 inżynier Kazimierz Kubacki z Hajnówki zaprojektował kotły c.o. na paliwa niskokaloryczne (tzw. biopaliwa). W kotłach tych można palić drewnem, torfem, wiórami, trocinami, suchymi liśćmi, a przy większych objętościach pieców także słomą. Można również palić w nich węglem, który jest wydajniejszy niż podczas palenia w kotłach tradycyjnych.
Kotły na biopaliwo mają wielką powierzchnię wymiany ciepła: ściany wodne, dwie komory spalania przedzielone ścianą wodną, a w drugiej komorze jeszcze dodatkowy wymiennik ciepła odbierający je spalinom o niższej temperaturze, mającym już wejść do komina.
Do kotła mieszczą się duże kawałki drewna, które można zasypywać trocinami i wiórami. Piece te osiągają sprawność 80-93%, co oznacza np. mniejsze zużycie drewna niż w kotłach na węgiel. Latem do ogrzania wody w bojlerze wystarczy jednorazowe przepalenie w takim kotle i ciepłej wody starczy na 3-4 dni, jeśli się ma bojler (wymiennik ciepła) o pojemności 600-800 litrów.
Omawiany kocioł nosi nazwę “Żubr” i, zdaniem prof. Mirosława Dakowskiego z Zakładu Energii Odnawialnych Akademii Podlaskiej w Siedlcach - jest to najlepszy model dostępny na rynku. - Już ponad 100 małych i średnich firm produkuje kotły na biopaliwa - mówi prof. Dakowski - ale trzeba uważać na podróbki, bo zawierają dużo istotnych wad.
Profesor Dakowski jest fizykiem i energoanalitykiem, a także szefem “Grupy Poszanowania Energii” z siedzibą w podwarszawskim Aninie. Od 10 lat zajmuje się m.in. promocją nowoczesnych, tanich technologii zgazowania odpadów drewna i innych form biomasy na przykład poprzez zastosowanie kotłów “Żubr”. Uważa, że koszt zakupu takiego kotła zwraca się już w połowie sezonu grzewczego, a przez kolejne sezony ogrzewamy dom czy warsztat tylko za cenę sprowadzania odpadów drewna, gałęzi itp. Kotły na biopaliwo “Żubr” produkowane w Polsce są tańsze od duńskich, szwedzkich, słowackich czy niemieckich. - Kotły te praktycznie się nie psują, nie są zależne od elektroniki, a energia uzyskiwana z nich jest bardzo tania - mówi profesor. - Jest to darmowa energia za cenę lekkiej gimnastyki, do jakiej zmusza rąbanie gałęzi czy piłowanie drewna na kawałki i wrzucanie go do pieca.
Do palenia w takim piecu nie trzeba specjalnie kupować drewna. Można wykorzystać stare deski, suche gałęzie czy nawet zgrabione liście - wcześniej oczywiście podsuszone na słońcu. Do takiego pieca można wrzucać również plastikowe butelki, ale tylko tzw. PET-y, przeznaczone do napojów spożywczych i opakowania po żywności. Jak tłumaczy profesor, torebki i butelki, do których pakowane jest pożywienie, nie zawierają substancji szkodliwych dla zdrowia, możemy je więc z pożytkiem spalić. W razie wątpliwości należy próbkę zapalić: jeśli pachnie jak świeca - to dobrze, a jeśli się zakrztusimy dymem, to plastik trzeba wyrzucić. Natomiast nakrętki, jak i plastikowe opakowania z produktów chemicznych, które mogą zawierać związki chloru szkodliwe dla środowiska, nadają się tylko do wyrzucenia do specjalnych pojemników do segregacji śmieci.
Kotły na biopaliwa mają jeszcze jedną zaletę: podczas spalania biomasy netto, tj. w skali roku, nie wydziela się do atmosfery szkodliwy dwutlenek węgla i dwutlenek siarki - jak w przypadku paliw tradycyjnych.
Piece tego typu najczęściej cieszą się popularnością na wsi, w regionach bogatych w lasy, gdzie jest dużo tartaków i możliwości łatwego dostępu do odpadów z obróbki drewna. Znalazły zastosowanie do ogrzewania domów mieszkalnych, warsztatów rzemieślniczych, kościołów, pieczarkarni, szklarni, pensjonatów.
Wykorzystanie biopaliw do ogrzewania domów jest więc nie tylko ekologiczne, ale przede wszystkim ekonomiczne - unikamy dzięki temu wydatków na coraz droższy olej opałowy, gaz czy węgiel oraz ograniczamy znacznie wywóz śmieci.
Prof. Mirosław Dakowski proponuje również wykorzystanie w celach opałowych biomasy pochodzenia zwierzęcego, do której zalicza odpady poubojowe, odpadki z mięsnego przemysłu przetwórczego, odchody zwierzęce i treści żołądków, osady ściekowe z zakładów ubojowych, mięsnych i utylizacyjnych - które po technologicznym przetworzeniu i dodaniu odpowiedniej ilości trocin, słomy itp. dają biomasę o bardzo wysokiej wartości energetycznej (ok. 18 GJ/tonę). Ta biomasa, to rodzaj nawozu zwierzęcego, który po przyspieszonym kompostowaniu, trwającym raptem 5 dni, staje się paliwem biologicznym, które w procesie spalania nie emituje uciążliwego smrodu, jaki unosi się nad zakładami utylizacyjnymi. Jest to również rozwiązanie problemu uciążliwej i niebezpiecznej utylizacji odpadów zwierzęcych czy drobiu, a co za tym idzie - ograniczenie ścieków, gazów i wyziewów. Takie reaktory powinny zainteresować właścicieli zakładów drobiarskich i ubojni zwierząt. |
|
Adres internetowy prof. Mirosława Dakowskiego i Grupy Poszanowania Energii: dakowy@elektron.pl , tel./fax (0 22) 812 08 06,
a więcej danych o energiach odnawialnych można znaleźć na stronie internetowej: www.zubr.w.pl.